Nasz przedpokój jest dość spory, jednak jest też długi i raczej wąski, przez co przypomina trochę wagon kolejowy. Jego plusem jest to, że obecnie znajdują się w nim dwie szafy w zabudowie, w których mieści się większość naszych rzeczy. Gdy się tu wprowadziliśmy od razu podjęliśmy decyzję, że przedpokój jako pierwszy musi być wyremontowany. Wcześniej nie wyglądał zachęcająco: brudna, nieciekawa tapeta, do tego stara buazeria i brzydka, śmierdząca dymem papierosowym wykładzina. Poza tym w całym długim przedpokoju znajdowało się tylko jedno źródło światła: stary plafon, który zresztą nie dawał zbyt wiele światła i w przedpokoju było po prostu ciemno. Spory problem stanowiły też ściany, które za nic nie trzymały pionu; w niektórych miejscach różnica mięcy podłogą a sufitem wynosiła kilkanaście cm. Remont trwał ok. 3 tygodnie, ale w tym czasie wszystkie drzwi zostały wymienione, doszło sporo źródeł światła, a ściany złapały jako taki pion. Potem zostało już tylko posprzątać, pomalować i wstawić szafy. Obecnie przedpokój prezentuje się następująco:
A tak wyglądał przed remontem:
Tak obecnie:
